Od ołowianych przyłączy po energię z biogazu. Szczecińska lekcja długiego myślenia. Rozmowa z Patrycją Wolińską-Bartkiewicz, prezeską ZWiK Szczecin
Historia i przyszłość spotykają się w szczecińskich wodociągach. Z jednej strony – infrastruktura pamiętająca XIX wiek, z drugiej – inwestycje w odnawialne źródła energii i odzysk ciepła ze ścieków. Jak pogodzić te dwa światy i gdzie szukać stabilności w niestabilnych czasach? O tym mówi Patrycja Wolińska-Bartkiewicz, prezeska ZWiK Szczecin.

Przemysław Płonka: Czy Szczecin to trudne miasto dla wodociągów?
Patrycja Wolińska-Bartkiewicz: Na pewno specyficzne, a ta specyfika przekłada się bezpośrednio na wyzwania, z jakimi mierzy się nasze przedsiębiorstwo. Szczecin to jedno z największych miast w Polsce pod względem powierzchni – między innymi dlatego, że w jego granicach administracyjnych znajduje się całe Jezioro Dąbie. Zatem przy liczbie mieszkańców porównywalnej do innych aglomeracji mamy znacznie większy obszar do obsługi.
To z kolei oznacza dłuższą sieć wodociągową i kanalizacyjną.
Jeśli zestawimy Szczecin z Poznaniem czy Wrocławiem okazuje się, że w przeliczeniu na mieszkańca tej infrastruktury mamy rzeczywiście więcej. A każda dodatkowa setka metrów sieci to konkretne koszty utrzymania, eksploatacji i modernizacji.
Czyli pierwsze wyzwanie to skala?
Tak, ale nie tylko. Drugim elementem jest struktura zabudowy. W Szczecinie nie mamy dużych, zwartych osiedli wielorodzinnych, jak w wielu innych miastach. Oczywiście, są takie miejsca, ale dominuje u nas zabudowa jednorodzinna, szeregowa, często rozproszona, szczególnie na lewobrzeżnej części. Co to powoduje? Zmienia zupełnie ekonomię funkcjonowania sieci. Inaczej wygląda dostarczenie wody do jednego budynku, w którym mieszka np. sto rodzin, a inaczej utrzymanie odcinka sieci, który obsługuje kilka domów na przestrzeni kilkuset metrów.
Im bardziej „rozlane” miasto, tym trudniej.
Dokładnie. Szczecin jest rozległy, a to oznacza większą długość sieci i poważniejsze wyzwania eksploatacyjne. Do tego dochodzi jeszcze ukształtowanie terenu. Często mówi się o Nizinie Szczecińskiej, ale kiedy spojrzymy na miasto „z góry” zauważamy, że różnice wysokości są znaczące.Mamy więc miejsca, gdzie trzeba wodę pompować, a w innych – redukować jej ciśnienie. W wielu przypadkach staramy się korzystać z układów grawitacyjnych, ale nie zawsze to możliwe. Sieć jest zatem bardziej skomplikowana zarówno w projektowaniu, jak i w utrzymaniu.
Do tego dochodzi historia, bo Szczecin to miasto z bardzo długą tradycją infrastrukturalną.
Tak, duża część infrastruktury powstała jeszcze w czasach niemieckich, w drugiej połowie XIX wieku, kiedy miasto zaczęło się dynamicznie rozwijać po zniesieniu funkcji twierdzy. Wtedy powstały zręby systemu wodociągowego i kanalizacyjnego, które w dużej mierze działają do dziś.Co ciekawe, te rozwiązania bardzo dobrze się sprawdzają. Materiałowo infrastruktura jest solidna i trwała, natomiast wyzwaniem są elementy, które nie przystają do dzisiejszych standardów, jak na przykład ołowiane przyłącza. Prowadzimy ich systematyczną wymianę, jednak to proces rozłożony w czasie. Jesteśmy na szczęście już na etapie, w którym widzimy jego koniec.
Czytaj ciąg dalszy w cyfrowym wydaniu czasopisma Kierunek Wod-Kan (s. 12)
Rozmawiał Przemysław Płonka, redaktor naczelny BMP






Komentarze