O przyszłych wyzwaniach oczyszczalni ścieków. Rozmowa z Aleksandrą Zajączkowską, kierowniczką Działu Oczyszczalni Ścieków w PWiK w Gliwicach
– Trudno powiedzieć na 100%, czego będziemy potrzebować za dwa czy pięć lat. Mamy nową dyrektywę ściekową, ale nie ma jeszcze wytycznych i rozporządzeń do jej wdrożenia – mówi Aleksandra Zajączkowska, kierowniczka Działu Oczyszczalni Ścieków w PWiK w Gliwicach, które pozyskało niemal 40 mln zł na przebudowę i rozbudowę Centralnej Oczyszczalni Ścieków

Kiedy w 2001 roku uruchomiono oczyszczalnię ścieków w Gliwicach mówiono, że to jeden z najnowocześniejszych obiektów tego typu w Polsce…
Tak było, natomiast sytuacja od tego czasu bardzo się zmieniła. Nowoczesny obiekt stał się standardową oczyszczalnią, którą jednak wciąż wyróżnia część biologiczna, będąca w formie rowu cyrkulacyjnego, gdzie w jednym zbiorniku zachodzą procesy nitryfikacji i denitryfikacji. Na uwagę zasługują także nietypowe pionowe piaskowniki – wirowe, w porównaniu do występujących powszechnie na większości oczyszczalni poziomych. Dysponowaliśmy niewielkim terenem, stąd decyzja o wybudowaniu radialnych.
Jak aktualnie przebiega proces oczyszczania ścieków?
Jest standardowy, jak dla tej wielkości oczyszczalni, z podwyższonym usuwaniem związków biogennych. W ramach węzła osadowego mamy fermentację metanową, produkcję i wykorzystanie biogazu – zarówno do produkcji energii cieplnej, jak i elektrycznej. Warto dodać, że po 10 latach funkcjonowania oczyszczalnia przeszła modernizację i rozbudowę. Co ciekawe, w 2001 roku znajdowała się na obrzeżach miasta, natomiast w przeciągu dekady powstała droga DK 88, centrum handlowe, strefa ekonomiczna i nagle okazało się, że jesteśmy prawie w centrum Gliwic. Zaszła więc konieczność hermetyzacji wybranych obiektów, co zostało wykonane okresie wspomnianej modernizacji. Dodatkowo dobudowano jeden reaktor biologiczny, jeden osadnik wtórny i dwie komory fermentacyjne, natomiast sama przepustowość oczyszczalni się nie zmieniła. Widać więc, że na przestrzeni lat ludzie zaczęli bardziej oszczędzać wodę, nie marnujemy jej dziś tyle co kiedyś, dlatego też stężenia ścieków się zmieniły. W 2015 roku zbudowano stację zrzutu odpadów pochodzących z czyszczenia kanalizacji. To prosta instalacja – odpady są separowane na dwie frakcje, a reszta trafia na oczyszczalnię.
Skąd potrzeba rozbudowy obiektu?
Przez lata myśleliśmy o redukcji zapotrzebowania na energię elektryczną – to główna przyczyna. Ale istotny jest też fakt, że większość urządzeń na oczyszczalni zużyła się, gdyż pracuje w systemie całodobowym i całorocznym już od ponad 20 lat, więc wymaga wymiany. Remonty niektórych obiektów stały się niemożliwe, ponieważ producenci zmienili technologie i przestali po prostu wytwarzać części do tego typu urządzeń. Priorytetem modernizacji jest wymiana systemu napowietrzania reaktorów biologicznych. Aktualnie pracujemy na napowietrzaczach powierzchniowych, co jest już technologią nieekonomiczną i przestarzałą. To bardzo energochłonne urządzenia, mało precyzyjne w stosunku do tego, jak teraz wygląda zarządzanie zapotrzebowaniem na tlen czy sterowanie nim w samym reaktorze biologicznym. Nasze reaktory biologiczne tak naprawdę nigdy nie były całkowicie opróżniane, dlatego też spodziewamy się zmian w procesie natleniania po modernizacji oczyszczalni.
Czyli nie wiadomo, czego się spodziewać?
Tak, obawiam się trochę tego, co tam zastaniemy po opróżnieniu bioreaktorów. Po 25 latach można domniemywać – po różnych awariach mieszadeł czy rotorów napowietrzających – że są tam np. martwe przestrzenie i złogi osadów, niełatwe do usunięcia. Nie wiemy również, jak będą wyglądały powłoki betonowe. Modernizacja może więc okazać się dużym wyzwaniem zarówno technicznym, jak i technologicznym.
Na jakie rozwiązanie postawicie jeśli chodzi o napowietrzanie?
Będzie to nowoczesny system drobnopęcherzykowego napowietrzania sprężonym powietrzem. Nigdy wcześniej nie pracowaliśmy na tej oczyszczalni na napowietrzaniu dennym i jako eksploatatorzy nie mamy doświadczenia w tym zakresie. Będziemy więc uczyć się i bazować na wiedzy kolegów z innych oczyszczalni. Dodać należy też, że aktualnie oczyszczalnia jest dość uboga jeśli chodzi o aparaturę kontrolno-pomiarową, a to kluczowe urządzenia potrzebne do precyzyjnego sterowania częścią biologiczną. Wstrzymywaliśmy się z pojedynczymi zakupami, od kiedy zapadła decyzja o modernizacji, gdyż uznaliśmy, że najlepiej zrobić to kompleksowo. Czekam więc niecierpliwie na ten nowoczesny sprzęt, ale także inne elementy wymagające wymiany: zagęszczarki, urządzenia odwadniające, przenośniki. W 2013 roku, w ramach modernizacji, zastąpiono jedną prasę wirówką, więc mamy sporą bazę danych zawierającą informacje o jakości odcieków z tego urządzenia. Na jej podstawie zdecydowaliśmy się na wdrożenie nowatorskiego procesu usuwania azotu amonowego Anammox i mamy nadzieję, że technologia ta zacznie pracować u nas i przynosić oczekiwane efekty. To proces dość trudny w utrzymaniu, ale myślę, że wart implementacji. Mocnym punktem modernizacji będzie też cały nowoczesny system automatyki.
Rozbudowa w takiej skali to duże wyzwanie dla spółki. Zauważa pani obawy zespołu?
Rzeczywiście, przed nami ciężka praca. Omawiany projekt rozpatrywałabym jednak w kategorii szansy, nowego doświadczenia, a nie problemu czy obaw. Myślę, że jesteśmy na tyle profesjonalną załogą i doświadczonymi eksploatatorami, że nawet jeśli sami sobie z czymś nie poradzimy, to wiemy, gdzie szukać informacji i pomocy. Z drugiej strony – wybraliśmy taką formułę inwestycji, że najpierw był projekt, teraz jesteśmy przed podpisaniem umowy na inżyniera kontraktu, a dopiero później wybierzemy wykonawcę generalnego. Uważam, że to dobre rozwiązanie przy tak dużych obiektach jak nasza oczyszczalnia.
Jakie wyzwania widzi pani na horyzoncie?
Trudno powiedzieć na 100%, czego będziemy potrzebować za dwa czy pięć lat. Mamy nową dyrektywę ściekową, ale nie ma jeszcze wytycznych i rozporządzeń do jej wdrożenia. Niedawno byliśmy na spotkaniu, które zainicjował Piotr Banaszek z Chorzowsko-Świętochłowickiego Przedsiębiorstwa, dotyczącym czwartego stopnia oczyszczania, które będziemy musieli wdrożyć do 2039 roku. Lata szybką płyną, a procesy inwestycyjne w naszych spółkach trwają długo. Musimy mieć zatem jakąkolwiek wiedzę dużo wcześniej. Dodatkowo temat mikrozanieczyszczeń jest bardzo specjalistyczny i jako eksploatatorzy oczyszczalni ścieków mamy prawo nie znać jeszcze wszystkich niuansów.
I dlatego powstał pomysł współpracy między Politechniką Śląską a eksploatatorami?
Tak, żebyśmy się nauczyli od naukowców, na co mamy zwrócić uwagę, w jakim kierunku inicjować inwestycje, w jakich obszarach zdobywać wiedzę. Mimo że dzisiaj nie ma ani NDS-ów do mikrozanieczyszczeń, ani legislacji, ani tak naprawdę metodyki oznaczeń tych zanieczyszczeń, musimy coś robić. Z inicjatywy Wydziału Inżynierii Środowiska i Energetyki Politechniki Śląskiej pobrano ścieki z dziewięciu oczyszczalni ze Śląska i przeanalizowano je pod kątem zawartości i stężeń farmaceutyków. Ustalono wspólnie, że aby uzyskać pewną powtarzalność wyników i punkt odniesienia, badania będę powtarzane. Myślę, że to dobry początek, by zastanowić się nad tym, jakie działania prowadzić w przyszłości.
W ostatnim czasie słowo „bezpieczeństwo” jest odmieniane przez wszystkie przypadki. Jak ocenia je pani w sektorze wod-kan?
W PWiK Gliwice jestem pełnomocnikiem ds. informacji niejawnych i w moim odczuciu o pewnych rzeczach nie powinno się mówić, zwłaszcza jeśli analizujemy konkretny obiekt. A patrząc na całą branżę – widzę pewne paradoksy dotyczące tego, co jest infrastrukturą krytyczną. Pewne miejsca zostały wpisane na listę obiektów szczególnej ochrony, jak na przykład nasza oczyszczalnia. W określonym kontekście i w interpretacji niektórych prawników, to też jest informacją niejawną. Infrastrukturą krytyczną w takim ogólnym brzmieniu są również stacje uzdatniania wody, wszystkie studnie, cała sieć wodociągowa itd. Ale przyjęte lata temu kryteria spowodowały, że nie wszystkie kluczowe obiekty znalazły się w Narodowym Programie Ochrony Infrastruktury Krytycznej. To moim zdaniem problem. W tym temacie brak jednoznacznych definicji i kryteriów.
A jeśli chodzi o cyberbezpieczeństwo?
W tym obszarze jest sporo zagrożeń. Niedawno, w krótkim czasie, mieliśmy kilka groźnych incydentów na obiektach wod-kan. Myślę, że w każdej spółce wodociągowej powinna powstać więc jakaś komórka, która zajęłaby się właśnie cyberbezpieczeństwem.
To wszystko, o czym mówimy, to nowe wyzwania. Jak oczyszczalnie zmieniały się na przestrzeni ostatnich lat, pod wpływem wymogów prawnych, technologicznych, cywilizacyjnych?
Standardem stało się to, że musimy spełniać wy mogi dotyczące jakości ścieków oczyszczonych, a to, w jaki sposób prowadzimy technologię, trochę zeszło na dalszy plan. Teraz rozmawiamy przede wszystkim o zapotrzebowaniu energetycznym, o ograniczaniu zużycia energii elektrycznej czy cieplnej, o wzroście pro dukcji biogazu. Z czego to wynika? Po pierwsze z nowej dyrektywy ściekowej, ale także wzrostu cen za energię elektryczną, na którą ogromny wpływ ma geopolityka.
Wiele zmieniło się też w postrzeganiu ścieków, które traktowane są dziś jako surowiec.
Warto przypomnieć, że takie podejście mieliśmy już w 2001 roku, tylko w mniejszej skali, wykorzystu jąc wodę technologiczną do mycia pras, zagęszczarek czy innego sprzętu. W zeszłym roku wymieniliśmy separator piasku, a ponieważ przy jego płukaniu zużywa się dużo wody, w tym roku prowadzimy ruro ciąg ścieków oczyszczonych do tego separatora, żeby płukać go wodą technologiczną, a nie wodociągową. To dobry przykład gospodarki obiegu zamkniętego. Niektórzy idą dalej – Kraków ma np. instalację do podczyszczania ścieków, czyli higienizacji, co pozwala na użycie ścieku oczyszczonego do podlewania zieleni miejskiej czy płukania kanalizacji. Również jesteśmy zainteresowani tym tematem i na pewno pojawi się u nas w przyszłości.
Finansowanie inwestycji pochodzi z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności, w ramach inwestycji B3.4.1 „Inwestycje na rzecz zielonej transformacji miast”. Umowa z Bankiem Gospodarstwa Krajowego została podpisana 9.05.2025 r., a wartość uzyskanego finansowania wynosi 39 900 703,39 zł.
Rozmowę przeprowadziła redaktorka Katarzyna Rybarz. Wywiad pierwotnie ukazał się w nr 4/25 Kierunku WOD-KAN






Komentarze