Efekt na lata - wywiad z prezesem Zielonogórskich Wodociągów i Kanalizacji
W naszej branży musimy działać ze szczególną rozwagą, ponieważ wszelkie modernizacje, ulepszenia, inwestycje, budowy robimy na lata. Równocześnie niesamowicie cieszy nas fakt, że to, co po nas zostaje, to coś trwałego, mającego na dłużej służyć mieszkańcom – mówi Dariusz Gusta, prezes zarządu Zielonogórskich Wodociągów i Kanalizacji.

Katarzyna Rybarz: Jest pan związany z branżą wodociągową od ponad 30 lat. Dzisiejsza, w porównaniu do tej sprzed trzech dekad, to pewnie dwa różne światy…?
Dariusz Gusta: Wod-kan zmienił się zdecydowanie, środki unijne spowodowały, że jesteśmy dziś w całkowicie innym miejscu. Nawet porównując siostrzane branże komunalne – chociażby odpadowe czy mieszkaniowe – widać, że przedsiębiorstwa wodociągowe dokonały niesamowitego skoku jakościowego i technologicznego. Odnotowaliśmy bardzo dynamiczny przyrost w zakresie długości sieci, którymi zarządzamy, ale też wykonaliśmy setki modernizacji stacji uzdatniania czy oczyszczalni. Dzisiaj to nowoczesne obiekty, których nie musimy się wstydzić na tle Europy. Kiedy zaczynałem pracę na początku lat dziewięćdziesiątych, nie było takie oczywiste...
Czy różnica jest najbardziej widoczna w aspekcie technologicznym?
Nie tylko. Również w podejściu do pracy, w filozofii rozwiązywania problemów, zarządzania i generalnie postrzegania tego, czym są zakłady wodociągowe. Kiedyś sztuką było to, żeby dostawa wody miała charakter ciągły. Dysponowaliśmy przestarzałą, awaryjną infrastrukturą, brakowało środków, a często i wiedzy. Dzisiaj natomiast zakład wodociągowy to często instytucja, która jest mocno osadzona w społeczeństwie, dbająca o swój wizerunek – otwarta, „wychodząca do ludzi”, propagująca ochronę środowiska, uczestnicząca w różnych eventach.
Społeczeństwo też odbiera wodociągi w zupełnie inny sposób niż kiedyś. Świadomość ludzi rośnie – oszczędzamy wodę, chętniej pijemy kranówkę…
To oczywiście efekt pracy wodociągów, propagowania takich zachowań, ale też wdrażania nowych technologii, zmiany przepisów i poprawy jakości wody. Nie ma co ukrywać – gdy zaczynałem karierę zawodową, obowiązywały inne normy. Nie zawsze były przestrzegane, bo też nie zawsze było to możliwe. Dzisiaj reżimy jakościowe są naprawdę wyśrubowane, ale w kwestii świadomości nadal mamy pole do rozwoju.
Czy – mimo doświadczenia – coś pana zaskoczyło w momencie obejmowania stanowiska prezesa Zielonogórskich Wodociągów w ubiegłym roku?
Przeżyłem w tej branży tyle, że raczej trudno mnie zaskoczyć – wszystkie przedsiębiorstwa wodociągowe mają bardzo podobne problemy. Zawsze postrzegałem Zielonogórskie Wodociągi jako lidera regionu, więc byłem zdziwiony widząc, że są w spółce obszary, w których musimy dogonić innych. Mam na myśli chociażby zdalny odczyt wodomierzy, będący w branży już standardem. U nas natomiast obejmuje
jedynie 10%.
Ciąg dalszy wywiadu znajduje się w czasopiśmie Kierunek Wod-Kan 3/25 na s. 88.
Rozmowę przeprowadziła redaktorka Katarzyna Rybarz. Wywiad pierwotnie ukazał się w nr 3/25 Kierunku WOD-KAN






Komentarze